Wywiad w Radiu Spin

Bartek z Ewą 13 lutego 2025 roku udzielili wywiadu w Radiu Spin. Przemiła prowadząca, Agnieszka Pietrzak, porozmawiała z nimi o tym skąd się Alpaki wzięły i dokąd zmierzają.

https://radiospin.pl/show/szeptunki-audycja-z-kobieca-moca-agnieszka-pietrzak

Zapraszamy do posłuchania

Radio Spin, Szeptunki – 13.02.2025

Agnieszka: Halo, halo, dzień dobry, dzień dobry. Już jesteśmy. Szeptunki audycja z kobiecą mocą. Witam was dzisiaj teatralnie, alpakowo. Jestem, nie widzicie, ale jestem dzisiaj w getrach w alpaki. A dlaczego? To zaraz wytłumaczą moi goście. Przedstawcie się.

Ewa: Ewa Bućko i jesteśmy założycielami teatru Alpaka.

Agnieszka: No właśnie, to no bo te getry służą jako lamy i alpaki. Ja kiedyś mając z tobą Ewa wywiad pomyliłam nazwę, teraz już wiem, że Alpaka. Opowiedzcie o swoim teatrze. Co gracie, dla kogo gracie? Jak to wygląda?

Początki teatru i pierwszy spektakl

Ewa: Teatr Alpaka powstał podczas pandemii. Tak pierwotnie zrodził się pomysł, żeby zacząć robić coś więcej teatralnego. Ja bardzo tęskniłam za rozwojem aktorskim, za teatrem. I wyszło tak, że zaczęliśmy o tym rozmawiać z Bartkiem, że może byśmy zrobili wspólnie taki projekt. Na początku w ten projekt zaangażowało się więcej osób, po czym została nas trójka, potem zrodziła się czwórka. To był taki pierwotny skład i zrobiliśmy pierwszy spektakl PreTekst, bardzo dobrze przyjęty i przyjmowany też przez widzów.

Agnieszka: Widziałam, mogę się pochwalić. Zachęcam was do obejrzenia tego spektaklu. Bardzo, bardzo.

Ewa: Bardzo mi miło, który napisał zresztą tekst Bartek. Tworzymy autorskie rzeczy i autorskie spektakle od początku do końca wymyślane przez nas, grane przez nas, angażowane też przez innych ludzi, ale generalnie no jesteśmy takim trzonem, jeśli można tak nazwać, całej koncepcji.

Agnieszka: Bo w pretekście mieliście towarzysza na scenie.

Bartek: Tak, w pretekście na początku grał Michał, który no musiał sobie zrezygnować, przynajmniej na jakiś czas, z teatralnych ekscesów. Michale, pozdrawiamy cię bardzo serdecznie zresztą i Ewelinę, to jego małżonka szanowna, która była naszą techniczną przez jakiś czas. No i teraz gra z nami Bartek w PreTekście. W Błyszczeć akurat Bartka nie ma, ale to nie znaczy, że w następnych projektach się nie pojawi, bo pojawi się na pewno i to w takich dosyć widocznych na scenie rolach. Więc dwie, trzy, cztery osoby to to jeszcze nie jest zamknięty skład, bo myślę, że do każdego projektu będziemy potrzebowali trochę innej liczby ludzi. Więc to, że Bartka nie ma z nami w Błyszczeć, nie znaczy, że nie ma go w Alpace.

Obsada i realizacja projektów

Agnieszka: Rozumiem, że ludzie, którzy współtworzą z wami spektakle są jakoś wybierani, czy robicie castingi, czy to są wasi przyjaciele, współpracownicy? Skąd oni się biorą?

Bartek: Przychodzą, wołamy.

Agnieszka: Chodźcie, chodźcie.

Ewa: Jeszcze nie robimy castingów, chociaż jest taki plan, żeby na przyszły projekt, który już rodzi nam się w głowie od dłuższego czasu zrobić faktycznie casting na rolę kobiecą. Także już tutaj serdecznie zapraszam, jeśli wśród słuchaczek jest ktoś chętny i do zaangażowania się w Alpace. Także obserwujcie naszą stronę, bo będą na pewno informacje, ale chciałabym dodać, że ostatnio do ekipy dołączyły jeszcze dwie fantastyczne osoby, Mateusz Dziuba i Karol Szklarski, którzy nas bardzo mocno wspomagają pod względem technicznym, merytorycznym też czasami, żebyśmy nie musieli robić wszystkiego sami, więc ten skład nam się powiększa i jesteśmy dumni z tego, że tworzymy zespół.

Bartek: Tak, mamy nadzieję, że zaczynamy tworzyć zespół. Znaczy no tak doszliśmy do wniosku, że jak robimy faktycznie spektakl we dwoje, to nie widzimy tego, co robimy na próbach na scenie i że takie dodatkowe pary bystrych oczu przydadzą się w reżyserii tego spektaklu. No i faktycznie Mateusz i Karol świetnie się w tym sprawdzają. Patrzą, potem się trochę mądrzą, potem my to bierzemy do serca i budujemy na tym.

Agnieszka: No tak, bo to niełatwo słuchać, nie? Czy łatwo? Jak ktoś się mądrzy. Chyba, że mądrze się mądrzy, to wtedy można posłuchać mądrego, nie?

Ewa: Mądrze się mądrzymy sobie nawzajem chyba wszyscy i tak raczej z szacunkiem i z wyrozumiałością podchodzimy do naszych wzajemnych porad i oczekiwań też myślę.

Bartek: Co nie znaczy, że czasami ciężko tego słuchać.

Agnieszka: No wiadomo. Jak chwalą to super, ale jak jak ganią to

Bartek: O popraw tutaj coś tam popraw.

Agnieszka: Ile można.

Plany na Błyszczeć

Agnieszka: No dobrze. Wiemy, że jest spektakl PreTekst. Miałam przyjemność w towarzystwie dwóch koleżanek oglądać. Zachęcam. Obserwujcie właśnie na Facebooku czy Instagramie Teatr Alpaka i patrzcie gdzie grają. Trzymamy, ja mocno trzymam kciuki, żeby może w naszej gminie Teatr Alpaka się pojawił. Zobaczymy. Panie Grzegorzu, jak pan nas słucha, no to tak tak czekamy. Ale to nie jedyny spektakl, który stworzyliście, bo jakby to jest to co było grane i może będzie w przyszłości. Będzie na pewno, ale teraz robimy miejsce na scenie dla Błyszczeć. Powiedzcie trochę więcej o tym spektaklu, jak on powstawał, o scenariuszu może.

Ewa: O scenariuszu opowie więcej Bartek, bo tutaj on jest autorem i głównym pomysłodawcą, chociaż wtrącam swoje trzy, cztery grosze czasami też do tych pomysłów. Spektakl powstaje w podobny sposób jak PreTekst, czyli od rozmów, od pomysłów, od prób, które teraz dzieją się prawie codziennie i spędzamy nad tym mnóstwo czasu po pracy, bo to nie jest nasza praca, więc to jest praca po pracy, ale sprawia nam to mnóstwo frajdy i satysfakcji, chociaż też powoduje lekkie zmęczenie, nie ukrywam, bo już teraz jest lekki przesyt i nawał tej roboty nad tym spektaklem, ale myślę, że efekt będzie wart tego zachodu. Myśleliśmy sobie o tym, jaki temat teraz poruszyć i pomyśleliśmy, że warto byłoby wspomnieć o tym, że marzenia są czymś takim, co łączy wszystkich ludzi i każdy z nas ma jakieś marzenia, każdy miał jakieś marzenia o sposobach dążenia do tych marzeń. Czy zawsze warto jest dążyć do tych marzeń, czy one może zmieniają się z upływem czasu, a może chcemy wrócić do tych marzeń z dzieciństwa i od tego wyszliśmy i główna bohaterka Stella tego spektaklu właśnie w pewnym momencie zaczyna wracać do tych swoich marzeń, ale dzieje się to w sposób dość przewrotny i na ten właśnie przewrotny sposób wpadł Bartek, więc może on trochę o tym opowie. Tylko nie spoileruj Bartek.

Bartek: Staram się bez spoilerów, bo też chcielibyśmy, żeby nasi widzowie mieli zaskoczenie, bo mam nadzieję, że zabierzemy ich w dosyć szaloną i nieprzewidywalną podróż. To nie tylko o marzeniach w zasadzie. Myślę, że ten spektakl jest w dużej części o pragnieniu sławy, o dążeniu do sławy, o tym w jaki sposób ta sława oddziałuje na człowieka i na jego otoczenie. więc również o tym. No a przy okazji mam nadzieję, że jest satyrą na kilka zjawisk, które nas otaczają, na hejt w internecie, na nasze zapatrywania nie tyle literackie, co takie przyzwyczajenia bardziej literackie typu wszechobecny do dzisiaj romantyczny paradygmat, który nas gdzieś tam gniecie. Myślę, że dotykamy wielu tematów. Myślę, że w dosyć przewrotny sposób. Mam nadzieję, że w większości zabawny, ale też trudno mi powiedzieć, żeby to była wyłącznie komedia, bo tak jak w PreTekście staramy się przemycić trochę refleksji, trochę wzruszenia, trochę zejść z takich humorystycznych nut na rzecz no troszeczkę smutniejszych, a może nawet trochę cięższych w tym spektaklu.

Agnieszka: Czyli mamy myśleć o spektaklu po spektaklu. Chcecie uruchomić nasze mózgi, doznania, emocje.

Bartek: Ja mam wielką nadzieję, że widzowie wychodząc ze spektakli Alpaki jeszcze trochę tam o tych naszych rzeczach myślą. Mam nadzieję, że… Znaczy, kiedyś dostałem taką radę, jak zaczynałem gdzieś tam pisać, żeby nigdy nie traktować odbiorcy jako kogoś, kto nie myśli, kogoś, kto jest głupszy ode mnie, żeby patrzeć w drugą stronę, że odbiorca ma jeszcze dodatkowe swoje pole widzenia. więc mam nadzieję, że uruchamiają się te odbiorców pola widzenia i pola rozumowe i oni sobie potem myślą o tym co zobaczyli, porozmawiają, porozkminiają. Mam nadzieję, że się pośmieją i mam nadzieję, że tam gdzie trzeba się trochę wzruszą, bo tak, bo takie właśnie proste emocje wydaje mi się w teatrze najważniejsze.

Agnieszka: Dlaczego Błyszczeć? Skąd ten tytuł? Taka interpretacja, wiecie. Dlaczego autor nadał tytuł dramatowi Błyszczeć?

Bartek: A, bo to do autora pytanie.

Agnieszka: Co miał na myśli?

Bartek: Piosenkę z bajki Disneya, nie? Ale tak zupełnie serio, tak zupełnie serio, to to jest spektakl o pragnieniu sławy, więc o takim stanie na świeczniku, więc o o o takim blasku, który sobie wyobrażamy, że gwiazdy rozsiewają wokół siebie. I jako, że takim głównym marzeniem głównej bohaterki jest właśnie to, żeby błyszczeć, więc uznałem, że właściwie uznaliśmy, bo ja tak roboczo zatytułowałem to Błyszczeć i to tam się zaczęło pojawiać w w rozmowach między nami. Ewa stwierdziła, że to jest fajne, to tutaj utniemy po prostu, niech to zostanie. Więc jako, że to jest spektakl o pragnieniu błyszczenia, to nazywa się Błyszczeć! z wykrzyknikiem jeszcze, żeby żeby to marzenie podbić.

Odbiorcy spektakli

Agnieszka: Jakim jak wy macie w głowie ułożonego swojego odbiorcę, bo to, że że jest mądry i skłonny do refleksji, to już wiemy, bo znowu mnie kiedyś ktoś nauczył albo powiedział mi, że działając na scenie albo zachęcając innych do działania na scenie, zidentyfikuj sobie odbiorcę. Choć trochę.

Ewa: No na pewno To dla kogo jest ten spektakl? Spektakle dla osób tak myślimy 16 plus. One nie są jakieś obrazoburcze albo coś w tym stylu. Po prostu chcielibyśmy, żeby to był odbiorca świadomy. Padają tam czasami wulgaryzmy w sposób mamy nadzieję inteligentnie użyty i odpowiednio użyty, nie po to tylko żeby być i żeby po prostu pojawiły się tak bez żadnego znaczenia. więc raczej odradzalibyśmy dla takiego młodego widza nasze nasze spektakle, ale czy jest dla wszystkich? No w Oliwskim Ratuszu Kultury, gdzie gdzie graliśmy, ten odbiorca jest jest raczej starszy. W innym miejscu jest młodszy, a okazuje się, że trafiamy i do jednej grupy i do drugiej grupy i każdy znajduje tam coś innego, każdy się z czegoś innego bardziej lub mniej śmieje albo ma inne refleksje. Więc tak do końca trudno mi jest odpowiedzieć na to pytanie tak wprost. Może może Bartek ty masz jakąś bardziej taką sensowną i klarowną odpowiedź na na to pytanie?

Bartek: Sensownej nie mam, bo w zasadzie sobie nie wymyślałem takiego wirtualnego odbiorcy jak pisałem te teksty, ale miałem takie przeczucie, że to mogą być ludzie w naszym wieku, powiedzmy 30 i 50 ten przedział, ale okazuje się, że osoby starsze również doskonale bawią się na naszym spektaklu. Nasz chyba najwierniejszy z tego co widzimy w Facebooku fan jest właśnie z tej z tej grupy, który komentuje i lajkuje i w ogóle nam wszystko właśnie z tej grupy. Myślę, że 60 plus, także panie Danielu pozdrawiamy serdecznie również. Ale tak jak Ewa mówiła, myślę, że różni ludzie wyciągają różne rzeczy i to bo i w PreTekście i w Błyszczeć tym bardziej troszeczkę sobie lawirujemy między stylistykami gdzieś od takiej estetyki wręcz kabaretowej przez teatr absurdu aż po takie dramatyczne tony. No i różni ludzie znajdują różne rzeczy w tych spektaklach i na różnych rzeczach się skupiają. No po występie w Szczecinie mieliśmy sytuację, że część widowni tej starszej trochę narzekała na te wulgaryzmy, które tam padają, a z kolei od widzki mniej więcej w naszym wieku usłyszeliśmy, że nie no jak dużo? No mało, mało, za mało.

Agnieszka: Za mało.

Bartek: Dociśnijcie po prostu. Więc ja myślę, że każdy…

Agnieszka: Ale one są tam po coś, nie? Umówmy się. To nie jest tak właśnie jak jak powiedziałaś Ewo, że że pada, bo pada. No no podkreśla.

Bartek: Nie no nie ma, nie ma sensu walić wulgaryzmem po to, żeby żeby sobie walnąć. To tak jak w życiu codziennym używamy ich do podbicia jakiejś emocji czy do tego, żeby wydźwięk był silniejszy. A że ja się staram, żeby ten język jednak w tych sztukach, które ja piszę był jak najbardziej zbliżony do tego, którym się posługujemy, żeby on brzmiał po prostu naturalnie, no to te wulgaryzmy siłą rzeczy tam się pojawiają w mniej więcej, mam nadzieję w tych momentach, w których jak się pojawiłyby w takiej normalnej rozmowie ludzi, którzy byliby w sytuacji zbliżonej do scenicznej.

Agnieszka: W waszych, to znaczy nie mogę powiedzieć waszych, bo widziałam jeden spektakl, ale wyszłam z takim wrażeniem i w trakcie też miałam, że bardzo ważne i istotne jest słowo. To co pada na scenie, że to nie jest tekstu jest dużo, on jest o czymś i jest po coś i ja się zachwycałam niektórymi frazami. Takie wiecie, w cudzysłów i i motta można sobie wybierać, nie? To mi się bardzo podobało.

Ewa: Bartek bardzo dobrze pisze.

Agnieszka: No właśnie, właśnie o to chodzi. No ja jakby wyciągam, nie? Zawsze zawsze wyciągam to słowo, ale tak, tutaj chylę czoła.

Bartek: Dziękuję bardzo.

Agnieszka: Tak, to jest tak mi się… Może inaczej. W moim odbiorze to jest taki wasz duży plus i coś co wyróżnia, nie? Bo różne spektakle mają, a tu słowo słowo jest ważne.

Ewa: Jest bardzo ważne i jak rozmawiamy też między sobą, ja jestem tą, która chce trochę bardziej ciąć niektóre słowa, chociaż jest mi szkoda i i naprawdę niektóre zdania, które cięliśmy ostatnio to łza się w oku kręci, bo są wszystkie dobre i ciężko jest czasami się zdystansować i wybrać, które będzie to najlepsze, ale dla dobra spektaklu, dla dobra przepływu sceny musieliśmy zrezygnować z niektórych właśnie długich zdań i niektórych też pięknych w naszym odbiorze słów, ale żeby też nie zamęczyć widza, bo słowo jest…

Agnieszka: Ewo, po to jest reżyser, żeby ciąć. Umówmy się, nie? No może tu jest wiesz, trochę inna relacja i ci szkoda, no ale po to, no bo to dobrze, dobrze pamiętam, że to ty reżyserowałaś.

Ewa: Głównie ja mam ostatnie słowo. To nie jest też do końca tak, że ja przychodzę ze swoją już wizją, tak jak są reżyserzy, którzy mają już cały tekst, siedzą nad tym tekstem, opracowują go sobie w głowie. Tną od razu właśnie jeszcze zanim zaczną się próby. My pracujemy troszkę inaczej i ten tekst tworzy się też trochę w trakcie naszych prób. On jest zmieniany i przereżyserowywany też momentami, bo szukamy tych najlepszych dróg, najlepszych pomysłów i to nie jest tak, że moja wizja jest jedyna święta i ostateczna, tylko konsultujemy nawzajem nasze pomysły. Bartek coś podrzuca, ja coś podrzucam. Ostatecznie jeżeli chodzi o takie aktorskie rzeczy, to ostateczne słowo głównie mam ja, ale to nie jest tak, że tylko i wyłącznie ja i jakoś dzielimy się tą pracą.

Motywacja i zaangażowanie

Agnieszka: Po co wam ten teatr tak po pracy? Można na kanapie siedzieć, Netflixa oglądać, książki czytać.

Bartek: Dokładnie o tym rozmawialiśmy idąc z PKS-u tutaj.

Agnieszka: Widzisz, trafiłam, podsłuchiwałam was.

Bartek: Mogliśmy siedzieć, patrzeć się na Netflixa, a idziemy.

Agnieszka: Tu trzeba błyszczeć. W Radio Spin.

Bartek: Po co? Myślę, że przede wszystkim póki co dla zabawy i dla realizowania pomysłów i realizowania ambicji, jak sądzę. ale może na ten temat akurat to trochę więcej będzie miała do powiedzenia Ewa.

Agnieszka: A co chciałbyś nam powiedzieć, bo Ewa mi kazała?

Bartek: Nie, nie kazała, nie kazała bynajmniej, ale namawiała i a że oboje mamy jakieś tam teatralne, jakąś teatralną przeszłość, ja nawet wciąż mam jakąś tam teatralną teraźniejszość nawet zawodową, powiedzmy, bo teatr dla dzieci i tak dalej, ale Ewa namawiała i ja widziałem, że bardzo potrzebuje i bardzo chce, więc no dlaczego by nie połączyć umiejętności, a razem ich trochę dostaliśmy w mniejszym lub większym stopniu. Dlaczego by nie połączyć tych umiejętności, tych talentów i tych pomysłów i no z połączonych mocy powstał Kapitan Alpaka, więc jakby…

Ewa: Ja tęskniłam bardzo za tym, żeby realizować się na scenie. Z różnych względów różne grupy gdzieś tam rozeszły się i w nich nie jestem i w którymś momencie życia stwierdziłam, że no nie, no muszę dalej coś z tym robić, bo jednak jakiś tam talent, być może jakąś iskiereczkę dostałam. Czemu by tego nie pokazywać? Czemu by z tym dalej nie powalczyć? I faktycznie z rozmów wynikło, że zróbmy coś razem. Bartek świetnie pisze, gra też bardzo dobrze. Zaczęliśmy zbierać ludzi i teraz też cały czas o tym myślimy, jak to dalej porozwijać, bo mamy trochę tych pomysłów. Mamy PreTekst, który chcemy grać. Niebawem 1 i 2 marca już będziemy błyszczeć, mam nadzieję, ze spektaklem Błyszczeć.

Sceny teatralne

Agnieszka: Gdzie będziecie grali? Tak dla zainteresowanych, żeby wiedzieli.

Ewa: Właśnie, właśnie też chcieliśmy o tym wspomnieć, bo ugości nas Teatr Mostownia, za co serdecznie dziękujemy. Wspaniałe miejsce, w którym się rzeczy przepiękne dzieją. Ludzie tworzą swoje też spektakle, warsztaty dla dzieci, dla młodzieży. Także Agnieszko serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za możliwość, że będziemy mogli tam wystawić nasz najnowszy spektakl.

Agnieszka: Ach te Agnieszki, ona to są potęgi. Tyle okazji dają dobrych dla dobrych ludzi.

Bartek: Jakoś tak są strategicznie porozrzucane.

Agnieszka: Wiecie, jak Agnieszki to jak w dym, nie? Tam sobie działajcie, ale powiem wam tylko tak wejdę z tematem troszkę innym, że może nie innym, łączącym, że dwa dni temu rozmawiałam telefonicznie z koleżanką, która mówi: „Wiesz co, Agnieszka, trzeba by było się wybrać do tej Mostowni”. No bo słyszałaś o tym? Ja mówię: „No słyszałam o tym miejscu, ale nigdy nie byłam”. No ja też nie.

Ewa: Więc będzie okazja 1 i 2 marca. Albo 1 albo 2. Można też w oba dni.

Agnieszka: No właśnie.

Ewa: A mamy takich widzów, którzy przychodzą do nas, można powiedzieć regularnie. Paulina pozdrawiam. Bo już chyba szósty raz była ostatnio na spektaklu i też mówi, że wyciąga za każdym razem coś innego, tym bardziej, że zmienił się aktor, więc mogła podejrzeć jak to robi ktoś inny.

Bartek: Za każdym razem gdzie indziej coś skiksujemy, to może robić jakieś statystyki.

Agnieszka: No taka jaka ona jest, to od razu wyłapuje, nie? A tam tam w Szczecinie było trochę inaczej w tej…

Bartek: Myślę, myślę, że śmiało mogłaby każdego z nas na scenie zastąpić w razie jakbyśmy na przykład nogę złamali w ostatniej chwili, to…

Agnieszka: Ale wiecie co? U mnie z tym PreTekstem waszym to było do trzech razy sztuka, bo jak się spotkałyśmy albo nawet przed naszym pierwszym spotkaniem, ja kupiłam bilety, już je miałam na mailu, miałam się wybrać i rozchorowałam się i i nawet byłam umówiona z koleżanką i to było tak, że ja cały czas liczyłam na to, że pójdę, więc bardzo długo nie uwalniałam tych biletów, a już jak je uwolniłam to się okazało, że gdzieś tam grupa, która lubi teatralne doznania stwierdziła, że no nie, nie dadzą rady tak szybko. Drugi raz byłam w Szczecinie, kiedy graliście i nawet mi tak przemknęło powinnam może kupić bilety, ale że byłam na warsztatach całodziennych, mówię: „Nie Agnieszka, opanuj się, nie będziesz miała siły”. No umówmy się. No i za trzecim razem się udało. To teraz z Błyszczeć planujemy.

Ewa: Teraz Błyszczeć. Mamy nadzieję, że za pierwszym razem się uda.

Agnieszka: No właśnie, ten marzec jest taki dobry, nie? Taki, Mostownia, tak, tak. Zachęcam, żebyście, żebyście spróbowali, no bo to też nie jest tak, że jak już pod koniec lutego zaczniemy o tym myśleć, to może nie być biletów, więc jak najszybciej trzeba kupić, być pewnym, chociaż tam któryś jest, nie, to nie ten jest bezpłatny, bo jakieś mieliście, nie, to wcześniej PreTekst mieliście.

Ewa: Wcześniej zdarzało nam się grać bezpłatne spektakle głównie w naszej siedzibie w Windzie, gdzie mamy próby i też jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że możemy tam mieć próby, bo doskonale się nam tam pracuje.

Bartek: To ja może uściślę, że ten, że Gdański Archipelag Kultury Winda. Dla tych z państwa, którzy mogą nie wiedzieć, a nie, że tam siedzimy w windzie.

Ewa: W windzie.

Bartek: I my z piętra na piętro i denerwujemy staruszki.

Agnieszka: W falowcu.

Ewa: Chociaż to by też było ciekawe.

Bartek: Byłoby owszem, ale…

Ewa: Tak, otwierasz drzwi, a tam my. Ale tak, chodzi o Gdański Archipelag Kultury, a przede wszystkim o Windę, gdzie gdzie spędzamy czwartkowe wieczory i próbujemy.

Przyszłe projekty

Agnieszka: A co wam się tam kiełkuje w głowach, bo tak: PreTekst jest, wiemy jaki jest, jeszcze będzie można do niego wrócić, jak kogoś zachęcimy. Teraz Błyszczeć, ale coś coś tam już wspominaliście, że już są kolejne pomysły też dość można powiedzieć przewrotne. Mówić, nie mówić? Napisane, nie napisane? Jeszcze się rodzi.

Bartek: Nie jest znaczy nie, nie, nie. Kiełkują się dopiero. Dopiero kiełkują, a od kiełkowania do napisania to u mnie jeszcze jeszcze więcej. Jeszcze pewnie mogą się zmienić. Mamy dwa pomysły. Jeden jest takim myślę, że on nie będzie następny po Błyszczeć, tylko jeszcze następny. To jest taki pomysł, który na taką bardziej poetycką sztukę, który mi się w głowie kołacze od lat, bo ja wiem 15, 17 może jeszcze ze studenckich i kabaretowych czasów. a drugi, który myślę, że będziemy realizować po Błyszczeć, no to chcielibyśmy troszeczkę się wkupić w gusta teatralnej widowni autorską farsą.

Ewa: Poniekąd.

Bartek: Ale właśnie poniekąd farsą. O.

Ewa: Bo chcielibyśmy ją potraktować znowu po naszemu, czyli nie w taki…

Agnieszka: Pośmiejcie się, ale zaraz wam to minę zrzednie.

Ewa: … odświeżysty sposób. Bo chyba w ten sposób lubimy tworzyć trochę trochę inaczej niż tak wprost.

Bartek: Tak, mam nadzieję, że uda się wypracować taki styl robienia teatru, który będzie wciąż świeży i zaskakujący, ale jakoś tak, że sobie ludzie pomyślą, jak pomyślą, żeby sobie pójść na Alpakę, to będą mniej więcej wiedzieć czego się spodziewać po teatrze. Myślę, że że Błyszczeć jest na przykład naturalną kontynuacją tej pretekstowej stylistyki i mamy nadzieję, że będziemy kontynuować drogę w tę stronę dalej, chociaż nie ukrywam, że pewne twisty jak dla mnie są nieodzownym elementem przedstawienia.

Stella i Konrad

Ewa: Ja myślałam sobie o tej głównej bohaterce, w którą się wcieram, znaczy głównej, oboje jesteśmy głównymi bohaterami tak naprawdę. Stella bardzo marzy o tym, żeby błyszczeć i takim punktem stycznym jest to, że też pracuje w korporacji, co prawda na innym stanowisku niż ja, ale tak myśląc, pracując nad tą rolą zastanawiałam się, czy ja tak chciałam błyszczeć i tak nie do końca tak właśnie mnie ta sfera trochę zwykle przerażała. Takie bycie na świeczniku gdzieś, że te zdjęcia paparazzich łażących za osobami wszędzie, ale tak później tak składając to wszystko w całość pomyślałam sobie, że jednak jakaś popularność przynajmniej dla nas jako dla teatru Alpaka by się bardzo przydała, bo byłoby łatwiej wybijać się w różne miejsca i sprzedawać, pokazywać, zaprezentować nasz produkt, nasze spektakle, to co w nas siedzi, bo mamy nadzieję, że jest to dobre.

Agnieszka: Czyli rozumiem, że teatr jest dla was tym dobrym po tej pracy mrówczej, takiej codziennej. Rano trzeba wstać, zrobić swoje i nie siąść na kanapę, tylko lecieć, działać teatralnie.

Ewa: Działamy teatralnie też na kanapie.

Agnieszka: O właśnie, to jest kolejny temat.

Ewa: Bo ze scenariuszem siedziemy po prostu wszędzie już naprawdę i i na spacerze i on jest cały czas z nami i w głowie i powtarzamy sobie te teksty i tak dalej. Więc ten ten to jest takie lecenie po pracy też na próby, gdzie możemy tam ćwiczymy. Jest nasza Winda, ale są też miejsca takie specyficzne, do których udaje nam się wbić, bo czasami nie możemy być w naszym standardowym miejscu, a musimy zrobić próbę, musimy przećwiczyć pewne rzeczy. Czasami jest to mieszkanie, czasami jest to jakaś inna salka, więc jesteśmy wdzięczni za wszystkie udostępnienia pomieszczeń i wszystkie możliwości, które nam dobrze ludzie dają i gdzie możemy po prostu się chociaż na kilka godzin zaszyć i popróbować i na głos pokrzyczeć.

Bartek: Ba, w ten weekend nawet nam się zdarzyło mieć próby w przedszkolu, które jest moim stałym klientem. Jesteśmy tak trochę bardziej zaprzyjaźnieni. więc pani dyrektor bardzo serdecznie dziękuję za udostępnienie sali. Wśród maskotek i misiów zdecydowanie przyjemniej się pracuje.

Agnieszka: Czyli u was może nie u was, w waszym życiu teatr jest życiem, bo wy ciągle o tym teatrze, tak?

Bartek: No w zasadzie teraz szczególnie przed przed premierą i w tym najbardziej gorącym okresie to tak, no oglądamy na przykład rzeczy, które mają bardzo krótkie odcinki, żeby jeden, dwa machnąć i lecieć zaraz na próbę, bo tu się trzeba tekstu nauczyć, tutaj trzeba właśnie podjechać na próbę, tutaj trzeba przegadać ten tekst, to jakiś nowy pomysł wpadnie, a to lalka do zaprojektowania, a to coś tam, coś tam, coś tam. No i cały czas coś się dzieje, a jeszcze promocja spektakli, jeszcze trzeba coś na fejsa napisać, jeszcze filmik wrzucić, więc no tak naprawdę to mamy psa, kota i Alpakę i z tym zwierzyńcem żyjemy tak naprawdę, a wybaczcie sierściuchy kochane, ale teraz z Alpaką zdecydowanie bardziej. Więc no tak się tak się składa, że jest z nami ten teatr przez cały czas.

Ewa: Jest, myślę, że będzie. Jakoś tak wyszło, że nie spodziewaliśmy się chyba, że to aż tak się rozwinie. Pomysł powstał, a miało być tak, dobra, sprawdzimy jak to będzie i zobaczymy jaki będzie odbiór. Okazało się, że odbiór jest fenomenalny tego pierwszego naszego spektaklu. Mamy ogromną nadzieję, że że nie zawiedziemy tym drugim, że wręcz przeciwnie, że ludzie powiedzą, że tak, fajnie trzymacie poziom. Super było przyjść jeszcze raz i zobaczyć co jeszcze potraficie. Bardzo, bardzo nam na tym zależy. Zobaczymy. Okaże się już niebawem. Stresik jest, nie ukrywam. Wiadomo jak to przed przed premierą.

Agnieszka: Jak się czujesz w roli Stelli?

Ewa: Odkrywam ją jeszcze tak w sobie. Ja lubię budować postać długo i odkrywać jej smaczki, jej koloryty, jej ambicje, bo mówię, są pewne punkty styczne, ale to nie jestem ja i to jest właśnie najfajniejsze w tym, że ona czasami tak nieprzewidywalnie reaguje i ja wchodzę w te emocje, ja zaczynam je rozumieć i zaczynam je w sobie tak pogłębiać i bardzo lubię ten moment pracy, w którym czuję się już jak Stella. Także…

Agnieszka: Ale nie w pracy w korporacji.

Ewa: Nie w pracy, nie w pracy w korporacji. Nie, nie, ja już tak mówię o pracy takiej na scenie, nad rolą, nad konkretnymi scenami, także także sprawia mi to ogromną frajdę. Takie wcielanie się w Stellę, która wciela się w tym spektaklu też w inne Stelle, że tak to ujmę w tym momencie.

Agnieszka: A ty kim jesteś w spektaklu?

Bartek: Ja gram Konrada. Konrad jest popularnym aktorem, który zyskał bardzo szybką sławę za sprawą roli w popularnym serialu. Stał się bardzo szybko rozpoznawalny, a w tej chwili jest… W chwili, kiedy dzieje się akcja Błyszczeć jest no trochę bardziej martwy niż sławny.

Agnieszka: Boję się. Ale śmieszy mnie to również, więc chyba jest dobrze.

Bartek: Mamy nadzieję, że tak właśnie będzie, że nie ma się czego bać, a raczej pośmiać.

Ewa: Faustowskie motywy też tam są.

Bartek: Tak, trochę mieszamy to trochę faustowskich klimatów, trochę właśnie takiego polskiego romantyzmu, trochę… Trochę mieszamy. Nie chcemy też za dużo zdradzić.

Agnieszka: No tak, oczywiście, bo to też nie o to chodzi, nie? Zachęcamy, ale nie opowiadamy.

Bartek: Tak, żeby widzowie byli chociaż trochę zaskoczeni tym, co zobaczą na scenie i w jakie kierunki zabiorą ich bohaterowie.

Ewa: Ale jest to historia o podróży i Konrad jest bohaterem, który towarzyszy Stelli w tej podróży. Może do siebie? Powiedziałabym… Po siebie? Po siebie, do siebie, do tego, czego tak naprawdę chciałaby ta bohaterka.

Bartek: Tak, Konrad jest takim przewodnikiem w wycieczce Stelli.

Spektakl na Dzień Kobiet

Ewa: Jak myślicie, czy to dobry wybór wybrać się na Błyszczeć z okazji Dnia Kobiet?

Bartek: Myślę, że jak najbardziej. Oczywiście, że tak. Znaczy to jest tydzień wcześniej, ale czemu nie? Dzień Kobiet może być, Dzień Kobiet może być codziennie. Tak, na takiej audycji, na takiej audycji powinienem nawet powiedzieć, że powinien być codziennie. Myślę, że tak, że to jest świetny plan na Dzień Kobiet, szczególnie, że tydzień później w Dzień Kobiet można zrobić coś jeszcze innego w Dzień Kobiet.

Agnieszka: No tak. Zgadzam się.

Ewa: Jest to spektakl, który mamy nadzieję nie zostawi widza z jakąś taką przytłaczającą myślą. Wręcz przeciwnie, że raczej właśnie tak otuli trochę, mimo nawet czasem cięższych wątków albo smutniejszych tematów. Staramy się to przełamywać i balansować komedią i chcielibyśmy, żeby widz wyszedł, czy widzka z tym poczuciem właśnie przede wszystkim dobrej zabawy, dobrze spędzonego wieczoru. Może właśnie z tą refleksją, o której mówiliśmy też na początku.

Bartek: No i dodatkowo, jako że to jest jednak spektakl o kobiecie, tak naprawdę, trochę tej kobiecej energii w tym przedstawieniu jest, szczególnie, że Ewa ze swoją kobiecą energią doskonale te postacie wypełnia i wyrzuca tej energii całe tony z siebie.

Agnieszka: No to zachęcamy. Drogie panie, ale też drodzy panowie, zabierzcie panie na spektakl. Panie, wybierzcie się same albo w towarzystwie innych pań.

Pomysł na Alpakę

Agnieszka: Ja wam bardzo dziękuję. Chciałabym jeszcze zadać na koniec jedno pytanie. Jakby skąd pomysł w ogóle na Alpakę? Jakby jak to, jak to się zaczęło? No bo wiem, że Ewa chciała. A Ewa skusiła i powstało. Czy inaczej, czy dojrzewało to w was długo, czy tak po prostu powiedzieliście: chcemy Alpakę, będzie Alpaka?

Bartek: Znaczy, my bardzo długo w ogóle nie rozmawialiśmy w domu na temat tego, że może byśmy coś razem zrobili i to w pewnym momencie tak jakby tak pyknęło. Może ty masz jakieś inne wspomnienie, ale ja mam wrażenie, że to było tak, że „Spróbujemy? Spróbujemy.”

Ewa: Ja szukałam, tak jak wspomniałam, wynikało to trochę z takiej mojej tęsknoty powrotu do sceny. W pewnym momencie wzięłam udział w wierszogadaniu, zresztą z Bartkiem, i to był taki mój pierwszy po dłuższej przerwie powrót. Poczułam, że chcę więcej i zaczęłam szukać i w tamtym momencie akurat w Gdańsku niewiele się działo. Jakoś tak i taki był przestój. Teraz już jest bardzo dużo i oprócz tego, że mam Alpakę, też uczestniczę w zajęciach Korelacji Teatralnej z Martyną Matoliniec i uczę się dalej tego aktorstwa u niej. Bardzo, bardzo się z tego powodu cieszę, bo mogę rozwijać jeszcze inne umiejętności i cechy w sobie dzięki temu. A właśnie zaczęliśmy tak rozmawiać, że może połączymy te nasze moce, jak to Bartek też wspomniał i zrobimy coś wspólnie. Zaczęliśmy zbierać chętnych i tak powstała najpierw inna grupa, potem „Alpaka albo grupa teatralna”, która zrodziła się później takim skrótem w Teatr Alpaka, a chcemy się rozwijać. Na pewno będziemy potrzebowali, a propos kobiecych energii, jeszcze z jednej lub dwóch babeczek do nas na przyszłe projekty, żeby tą kobiecą energię też wzmocnić, bo na razie jestem ja i sami mężczyźni.

Agnieszka: To jak ja w radiu.

Bartek: Z powstaniem Alpaki było o tyle łatwiej w tamtym momencie, że no to faktycznie był środek pandemii, już środek lockdownów i ja jako osoba grająca w przedszkolach przede wszystkim spektakle dla dzieci, no niestety nie miałem za dużo pracy, więc było dużo łatwiej skupić się na projekcie pobocznym, wrzucić gdzieś te myśli i skondensować taką teatralną energię w trochę innym otoczeniu i innym środowisku i z zupełnie nowymi dla mnie twórczo ludźmi.

Ewa: Ale tak, teatr jako teatr wykluwał się dość długo, bo najpierw to miał być tylko taki projekt: sprawdzimy, co będzie, porobimy sobie wspólnie warsztaty, pobawmy się. I z tego pobawmy się zaczęły zdradzać się coraz śmielsze i poważniejsze plany i teksty i w końcu zrodził się PreTekst. Najpierw zaczęliśmy pracę wstępnie nad spektaklem, o którym Bartek też wspomniał, nad tym onirycznym na więcej osób, ale ostatecznie zostało nas mniej niż na początku zaczynaliśmy. Została nas trójka. Bartek zaczął pisać tekst na nowo, zupełnie inny, zupełnie o czymś innym, o niemocy twórczej właśnie.

Bartek: Dokładnie o tym pisałem.

Ewa: I tak powstał PreTekst. Właśnie trochę z takich naszych życiowych inspiracji. Czerpiemy z życia i bierzemy inspiracje, tematy z ziemi, że tak ujmę. I ten nasz projekt zrodził się w teatr właśnie nie wiem, dwa lata temu tak naprawdę, bo ciężko mi jest określić taką konkretną datę. Gdzieś wpisaliśmy, że to jest 2021, ale wydaje mi się, że to było później. Że jednak teatr jako teatr zrodził się rok później, po czym mieliśmy premierę PreTekstu w kwietniu 2023.

Agnieszka: Czyli z zabawy powstała Alpaka.

Bartek: Tak, z zabawy. Z zabawy i no tak, no i pasji, potrzeby szukania dla siebie ścieżek.

Agnieszka: Jeszcze nie padło tu. Ja nie zakodowałam, dlaczego akurat Alpaka. No bo sierściuch jest, tak?

Bartek: Alpaka w ogóle, no to nie, to jest dosyć zagmatwana historia. Znaczy w miejscu, w którym zaczynaliśmy próby, bywało, że zbieraliśmy się z różnych stron, bo i Ewa z pracy, ja z domu i jeszcze kolega zupełnie skądinąd. I za każdym razem byli troszeczkę w tym miejscu zdziwieni tym, że akurat tego dnia tam jesteśmy. No i idąc na próbę dostałem od Ewy na Messengerze wiadomość o tym, że słuchaj, no hasło będzie takie przy drzwiach. Tam będzie pani, powiesz hasło i hasło jest Alpaka albo grupa teatralna. No i ja wszedłem na tę próbę i powiedziałem: ale słuchajcie, tak w ogóle to, co napisała Ewa, to jest fajna nazwa dla grupy. Alpaka albo grupa teatralna. Ale to się okazało z kolei troszeczkę za długie, przekombinowane, troszeczkę pretensjonalne, więc ścięliśmy do Teatr Alpaka ostatecznie i stąd Alpaka. To jest po prostu pierwsze słowo, które przyszło Ewie do głowy, jak została zapytana: a jakie będzie hasło?

Ewa: Tak, i tak jakoś zostało. Nie, nie siedzieliśmy nad tym jakoś długo, nie wymyślaliśmy tego. Wyszło z przypadku, że Alpaki są bardzo przyjemne, słodkie, miłe. Bartek zaprojektował logo, bo jesteśmy od wszystkiego, od koncepcji, od pisania, od reżyserowania, od wymyślania nawet plakatów, od rysowania. Także wszystko, wszystko robimy swoimi siłami, swoimi mocami i talentami.

Bartek: No też niekoniecznie, bo muzyka jest…

Ewa: No tak, teraz już tak, ale jakby zaczynając, pierwotnie wszystko zaczynaliśmy sami, ale ludzie, którzy do nas przychodzą i dzielą się też swoimi umiejętnościami. Jakby przy Pretekście mieliśmy to szczęście, że rodzice mojej koleżanki wsparli nas w piosence. Przyjaciel Bartka skomponował utwór, który zaaranżowali. Także ludzie, którzy nas otaczają są też autorami tego, co tworzymy.

Bartek: Właśnie teraz też właśnie Kryspin, pozdrawiam również Kryspinie serdecznie i Tymoteusz. Tak, Tymoteusz tworzymy muzykę wspólnie. Do nowego spektaklu, więc no prawie wszystko sami, ale jednak nie wszystko.

Ewa: A wspieramy się oczywiście ludźmi, którzy będą nam tutaj pomagać. No ja też mam w planach spotkanie po latach z Ewą, u której wiele lat temu uczyłam się trochę tańca, więc mam nadzieję, że wplotę tam to spotkanie i ten taniec. Już jesteśmy wstępnie umówione i mam nadzieję, że to wyjdzie, że wypali i że też się pojawi w spektaklu taki element trochę ruchowo-taneczny jako taka nowinka i nowość.

Lalki

Bartek: Może zanim skończymy, ja jeszcze właśnie a propos tych ludzi mi się przypomniało teraz, że ja muszę bardzo koniecznie to zrobić.

Agnieszka: Bardzo proszę.

Bartek: Moi szanowni rodzice, Ela i Janusz zrobili fantastyczną lalkę do nowego spektaklu. Fantastyczną lalkę. Do Błyszczeć. Tak, bo są bardzo zdolnymi ludźmi też i do mojego teatru dla dzieci też, też robią lalki i dekoracje i tak dalej, szczególnie mama. Tata pomaga koncepcyjnie, a mama tam to wszystko szyje. Także rodzice kochani, dziękujemy wam bardzo za lalkę do Błyszczeć.

Ewa: Jesteśmy przeogromnie wdzięczni za tą lalkę, która naprawdę jest wyjątkowa i wspaniała. Tak, czekamy, aż do nas dojedzie.

Agnieszka: Czyli widzieliście na zdjęciach.

Bartek: Widzieliśmy na zdjęciach. Dzisiaj ruszyła w podróż do Gdańska.

Agnieszka: A skąd podróżuje do nas?

Bartek: Ze Szczecina. Ze Szczecina, bo ja jestem ze Szczecina.

Agnieszka: A, dlatego ten Szczecin.

Ewa: Dlatego, dlatego Szczecin. Jedzie do nas, jedzie do nas ze Szczecina, dojedzie i będziemy powoli też zdradzać wam, jak, jak wygląda, bo jesteśmy sami przeszczęśliwi, że to tak wyszło.

Bartek: Miała być prosta lalka, jest barokowa lalka, więc naprawdę chapeau bas.

Agnieszka: O wow.

Ewa: Tak, dziękujemy bardzo.

Agnieszka: Czyli rozumiem, że w Błyszczeć będzie też lalka.

Ewa: Nie jedna. Nie jedna. Ale nie chcemy wszystkiego zdradzać, więc może nie wszystko powiemy w spektaklu. Ale o tej, ta w sumie jest w pewnym sensie na naszym plakacie, więc dla wprawnego oka już może będzie jasne, o jakiej lalce mówimy i z jakiej tak bardzo się cieszymy.

Inspiracja

Agnieszka: Wiecie co, ja po spektaklu, po Pretekście rozmawiałam z koleżankami i mówiłam, że wy tak sami, że tak po pracy i właśnie, że Ewa pracuje w korporacji i że wam się tak chce. I one były: wow, ale jak? To jest niesamowite, bo wiecie, Szeptunki są po to, żeby inspirować i ja tak zawsze staram się, żeby na koniec wybrzmiało, że właśnie jak czujemy taką potrzebę, jak Ewa poczuła w pewnym momencie, ty poczułeś nieświadomie i trach, i jest teatr, więc można. Jak tak czujemy wewnętrznie, że coś, do czegoś chcemy wrócić, że chcemy znowu błyszczeć albo już błyszczeć, że jesteśmy gotowi na to, żeby to z nas wylazło, no to niech idzie w świat, nie?

Bartek: No oczywiście, że tę energię trzeba uwolnić, bo przecież można przecież każdą zadusić, nie ma sensu. Trzeba uwolnić.

Agnieszka: No dokładnie. Tak.

Bartek: Lepiej błyszczeć niż się udusić po prostu.

Ewa: Zachęcamy wszystkich, jeżeli kiełkuje w was jakieś marzenie, jakieś myśli i myślicie sobie o tym: jest za późno, jesteście za starzy, wyrzućcie to z głowy. Ja sama czasami w ten sposób myślę i też wyrzucam to za każdym razem z głowy i próbuję i się staram i przełamuję te swoje lęki, między innymi śpiewając, między innymi gdzieś tam tańcząc i grając na scenie, ale warto, warto.

Agnieszka: Niech ten brokat z nas wychodzi i błyszczy, tak na koniec mi się zrodziło.

Bartek: Tak jest.

Agnieszka: Ja wam bardzo dziękuję. Was jeszcze raz zachęcam. Zobaczcie, w Mostowni będzie Ewa i Bartek na scenie i nie tylko oni. Będzie też lalka, którą chcemy bardzo poznać. Zachęcamy, kupcie bilety, wybierzcie się i trzymamy kciuki, żebyście dotarli też do nas tu lokalnie.

Ewa: Mamy ogromną nadzieję, że tak się stanie. Także jeżeli wśród słuchaczy są osoby, które wiedzą, gdzie można by było zaprezentować taki kameralny, przewrotny teatr, to też czekamy na takie wiadomości.

Agnieszka: Dziękuję wam bardzo.

Ewa: Dziękujemy bardzo.

Bartek: Dziękujemy.

Agnieszka: Szeptunki, audycja z kobiecą mocą. Zapraszam was nie za tydzień, za dwa tygodnie. Do usłyszenia.